schalke-czarny-koń

Czarny Koń: Schalke wśród najlepszych w Europie

      No Comments on Czarny Koń: Schalke wśród najlepszych w Europie

Tak proszę państwa, były kiedyś takie czasy. Co ciekawe nie wtedy, gdy grał tam Tomasz Hajto, a stosunkowo niedawno. Dziś kibice Schalke 04 Gelsenkirchen z utęsknieniem wspominają to, co działo się ledwie dekadę temu. Obecnie Schalke należy do najsłabszych ekip Bundesligi i przez niemal rok nie potrafiło wygrać żadnego spotkania! Na ten moment muszą się skupić na tym, by utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej, a Ligę Mistrzów mogą, co najwyżej oglądać w telewizji. A kiedyś było inaczej…

Wicemistrz Niemiec w wyrównanej grupie

Nie ma tutaj żadnej pomyłki. W sezonie 2009/2010 ekipa Schalke była gorsza tylko od Bayernu Monachium i chociaż dziś trudno w to uwierzyć, zapewniła sobie dzięki temu bezpośredni awans do fazy grupowej Champions League. Tam jednak jednak trafiło do najbardziej wyrównanej z grup. Grupa B, w której wylądowało Schalke przewidywała jeszcze mistrzów Portugalii, Izraela i wicemistrzów Francji. Niemiecka ekipa była losowana z trzeciego koszyka, więc nie była tutaj faworytem. Oprócz niej z pierwszego wylosowano Olympique Lyon oraz Benfikę z drugiego koszyka. Ostatnim zespołem, który został tu przydzielony był Hapoel Tel Awiw, czyli klub z najwyższym współczynnikiem z ostatniego koszyka.

Sytuacja była jasna. Trzeba było ograć którąś z drużyn o podobnym potencjale i nie dać szans outsiderowi z Izraela, żeby awansować do kolejnej rundy. Schalke było jednak według ekspertów szeregowane jako kandydat do gry w Lidze Europy. Niemcy chcieli jednak czegoś więcej niż trzecie miejsce w grupie i zakładali, że jak najbardziej są w stanie to osiągnąć. Pod wodzą Felixa Magatha wierzono, że ekipę z Gelsenkirchen stać na to, by wywalczyć upragniony awans. Jednak to, czego później dokonali z pewnością przekroczyło najśmielsze oczekiwania zarówno zawodników, jak i ich fanów.

schalke-inter

Pewny awans do fazy pucharowej

Schalke okazało się być najlepszym zespołem z wyżej wymienionej czwórki. Zanotowało trzy przekonujące zwycięstwa na własnym boisku, w których straciło tylko jedną bramkę. Zwycięstwo 3:0 z Lyonem, wygrana 2:0 z Benfiką i ogranie 3:1 Hapoelu w znacznej mierze przyczyniły się do ostatecznego awansu. W meczach wyjazdowych nie szło już tak bezbłędnie, ale wciąż rywale przeklinali defensywę Schalke. Udało się pokonać tylko Lyon 1:0, bo w Lizbonie lepsza była Benfica, która wygrała 2:1. Na zakończenie bezbramkowy remis z Hapoelem, ale tam już nawet porażka nic by nie zmieniła. Na zaledwie trzy gole stracone miała wpływ żelazna obrona. W bramce stał wtedy Manuel Neuer, a w obronie grali Benedikt Howedes i Christoph Metzelder, więc filary reprezentacji Niemiec. Do tego pomagał im młodziutki jeszcze wtedy Joel Matip, który już w wieku 18 lat notował bardzo dużo występów.

Wynik ponad stan

Od momentu wyjścia z 1. miejsca było wiadomo, że każda kolejna runda byłaby nadspodziewanym sukcesem. W ⅛ finału Ligi Mistrzów Schalke wylosowało Valencię, więc wciąż ekipę w swoim zasięgu. Nietoperze uległy tylko Manchesterowi United i awansowały ze swojej grupy z drugiego miejsca wyprzedzając zespół Rangersów i turecki Bursaspor. Pierwsze starcie na Estadio Mestalla zakończyło się remisem 1:1. Schalke mogło być zadowolone z tego rezultatu, ale głównie ze względu na bramkę zdobytą na wyjeździe. Trzeba było jeszcze udowodnić klasę w rewanżu, co wyszło Niemcom wzorowo. Wygrana 3:1 pozwoliła na pewny awans do ćwierćfinału. Znakomicie spisali się wtedy tacy gracze jak Jose Manuel Jurado czy Ivan Rakitić.

W ćwierćfinale los skojarzył ich z obrońcami tytułu, czyli Interem Mediolan. Wszyscy wiedzieli, że tutaj piękna przygoda Schalke dobiega końca. Wszyscy poza zawodnikami z Zagłębia Ruhry. We Włoszech dali prawdziwy popis ofensywnej piłki, czego absolutnie nikt się nie spodziewał. Znakomicie wypadli napastnicy, czyli Raul, Jefferson Farfan czy Jan-Klaas Huntelaar. Wygrana 5:2 oszołomiła wszystkich i nie dawała zbyt wielkich szans Interowi w rewanżu. Nerazzurri musieli wygrać czterema bramkami, żeby awansować dalej. Na Veltins Arenie jednak i tak lepsze było Schalke, które choć już skromniej, wygrało 2:1. Ten triumf pozwolił podopiecznym Magatha na historyczny awans do półfinału.

schalke-liga-mistrzów

Koniec pięknej przygody

Być może ta wygrana z broniącym tytułu Interem nieco zawróciła w głowie graczom Schalke. A może jednak to piłkarze Manchesteru United ich nie zlekceważyli. W każdym razie Czerwone Diabły dwukrotnie ograły Die Koenigsblauen i wyrzucili ich za burtę rozgrywek. Cały sezon należy jednak zaliczyć jako udany, choć dobre występy na arenie międzynarodowej Schalke przypłaciło postawą w lidze. Zajęło dopiero 14. miejsce, więc właściwie broniło się przed spadkiem. Jednak się to udało, a wygrana w Pucharze Niemiec i zajście do fazy półfinałowej Ligi Mistrzów pozwalają rozpatrywać całą kampanię jako bardzo udaną.