dania-mistrz-europy

Czarny Koń: Duński dynamit zaskoczył wszystkich. Dania na Euro 1992

Były już drużyny, które przekroczyły wszelkie oczekiwania i zaszły dużo dalej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Znalazły się też takie, które mimo przeciwności losu zdołały sięgnąć po trofeum. Dziś jednak pod lupę weźmiemy ekipę, która… nawet nie wiedziała, że zagra na danym turnieju. Tak właśnie było z reprezentacją Danii, która informację o tym, że ma możliwość gry na mistrzostwach Europy otrzymała w ostatniej chwili. Dlatego też nikt nie spodziewał się, że mogą cokolwiek tam ugrać.

Wezwani na mistrzostwa Europy 1992

10 czerwca 1992 roku rozpoczęły się mistrzostwa Europy w Szwecji. To pierwsza taka impreza, która odbyła się po wprowadzeniu zmian w świecie polityki. Po raz pierwszy mogliśmy oglądać zjednoczoną reprezentację Niemiec, a jako że ZSRR rozwiązano rok wcześniej, na Euro zagrała Wspólnota Państw Niepodległych. Najważniejsze było jednak to, co dotyczyło reprezentacji Jugosławii. Została ona wykluczona z rozgrywek, pomimo wywalczenia awansu. Wszystko przez to, że kraj ten prowadził działania wojenne na terenie Bośni i ONZ postanowiło podjąć takie kroki. To właśnie w miejsce Jugosławii pojawiła się Dania, której do uzyskania przepustki na ten turniej zabrakło jednego punktu.

Ten turniej był wyjątkowy z jeszcze jednego powodu. Mistrzostwa Europy 1992 w Szwecji to ostatnie Euro, w którym rywalizowało ze sobą osiem zespołów. Dania trafiła do grupy z Francją, Anglią oraz gospodarzami imprezy. Gdybyśmy dziś spojrzeli na takie zestawienie, pewnie ekipy ze Skandynawii byłyby skazywane na odpadnięcie, ale wtedy to właśnie one zajęły odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Z kolei Trójkolorowi i Lwy Albionu musieli się pożegnać i wracać do domów.

Trudne wyzwanie

Trzeba przyznać, że Dania miała niełatwych przeciwników, ale w pierwszym spotkaniu z Anglią uzyskali bezbramkowy remis. Dali więc jasny sygnał, że nie przyjechali tutaj na wakacje i zamierzają mocno powalczyć. W drugiej serii spotkań Duńczycy mieli zmierzyć się ze Szwedami. Gospodarze również zremisowali swój pierwszy mecz, ale tym razem okazali się o jedną bramkę lepsi od swoich przeciwników. To oznaczało, że Dania została postawiona pod ścianą. Szanse miała już tylko matematyczne ze względu na remis Anglików z Francuzami. Musiała wygrać z Francją i liczyć na porażkę Anglii ze Szwecją. Niespodziewanie oba te warunki zostały spełnione!

Ostatnie miejsce w grupie i żadnej bramki strzelonej. Grupowi przeciwnicy też nie zachwycali, ale Dania miała jako pierwsza wrócić do domu. Tymczasem w ostatniej kolejce, pod koniec meczu wbili Francuzom zwycięską bramkę i wygrali 2:1. Dzięki niej to właśnie Dania zameldowała się w półfinale rozgrywek. Tam czekała już Holandia, która bez porażki przeszła fazę grupową i mocno przymierzała się do obrony tytułu mistrzów Europy. Dla ekspertów było jasne, że to Oranje muszą awansować do finału i nie brano innej opcji pod uwagę. Jednak los chciał nieco inaczej od ekspertów.

Lepsi od mistrzów

To Holendrzy mieli dyktować warunki gry od początku meczu. Tak się nie stało i pierwsi na prowadzenie wyszli Duńczycy dzięki trafieniu Henrika Larsena. Obrońcy tytułu musieli gonić wynik i dość szybko udało im się doprowadzić do wyrównania za sprawą Dennisa Bergkampa. Jeszcze szybciej odpowiedział jednak Larsen kompletując dublet. Czas uciekał i wszystko wskazywało na to, że Dania dowiezie to prowadzenie do końca meczu. Wypuściła je jednak w ostatnich minutach, a wyrównującą bramkę strzelił Frank Rijkard. Zadecydować miały rzuty karne. W konkursie jedenastek spudłował Marco van Basten i do wielkiego finału weszła Dania. W drugim półfinale Niemcy okazali się lepsi od Szwedów i to właśnie z mistrzami świata miała zmierzyć się Dania w wielkim finale.

Finał rozgrywany był na stadionie w Goteborgu. Ullevi okazało się być szczęśliwe dla Petera Schmeichela, który zaliczył wspaniały mecz w bramce i zanotował czyste konto. Po golach Kima Vilforta i Johna Jensena Dania wygrała z Niemcami 2:0 i niespodziewanie zdobyła tytuł mistrza Europy. Dziś Euro 1992 jest wspominane pod wieloma względami jako historyczne, ale przede wszystkim przez ostatecznego triumfatora. Nikt nie spodziewał się, że tak to się potoczy, a trener Duńczyków w bardzo krótkim czasie przygotował swoich piłkarzy do najważniejszego turnieju w ich życiach.